Zaczynam się zastanawiać, jak zmienia się podejście do wychowania, gdy nasze pociechy stają się bardziej dociekliwe i zaczynają zadawać trudne pytania. Ostatnio mój pięciolatek zapytał mnie, dlaczego niebo jest niebieskie, a ja nagle poczułem się jak w pułapce. Wydawało mi się, że mam na to odpowiedź, ale im dłużej myślałem, tym bardziej wątpiłem w swoje umiejętności. Jak radzić sobie z tymi pytaniami? Czy powinno się odpowiadać szczerze, czy może lepiej wybrać prostsze wyjaśnienia, by nie skomplikować sytuacji? Chciałbym poznać Wasze doświadczenia i przemyślenia na ten temat.